euro2008

Beenhakker: do Euro zostały dwa kroki

październik 14th, 2007 by admin

Polska wygrała w Warszawie z Kazachstanem 3:1 (0:1) w meczu grupy A eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Dzięki temu zwycięstwu Polacy umocnili się na prowadzeniu w tabeli.

Leo Beenhakker trener Polski: “Zobaczyliśmy po raz kolejny, że w futbolu nie ma słabszych drużyn. W pierwszej połowie zagraliśmy kiepsko. Znacznie lepiej było w drugiej. Cieszę się z końcowego wyniku, szczególnie w świetle remisów Serbii i Finlandii. Do Euro pozostały nam tylko dwa kroki.

“W przerwie w szatni było spokojnie. Przekonywałem zawodników, żeby zagrali agresywniej i rzeczywiście zobaczyliśmy, że potrafią przejąć piłkę i w efekcie uzyskać dobry wynik. Ebi Smolarek błysnął dobrą dyspozycją. To gracz, który w każdym meczu może przyspieszyć i zdobyć bramkę. Pokazał to w spotkaniach z Portugalią czy Kazachstanem. Jest w świetnej formie i wykonał fantastyczną robotę. Po zgaśnięciu światła staraliśmy się utrzymać koncentrację piłkarzy. To była bardzo trudna sytuacja i cieszę się, że zespół od razu po wznowieniu wziął się do gry”.

Arno Pijpers trener Kazachstanu: “Polska zasłużyła na zwycięstwo. Cieszę się, że w pierwszej połowie zagraliśmy tak dobrze. Polacy nie spanikowali jednak po stracie bramki i widać było, że gole są kwestią czasu. Zagaśnięcie światła nie może być wymówką. Ta sytuacja działa na obie drużyny jednakowo. Oczywiście była to trudna chwila dla zespołu”.

Po meczu trener Kazachstanu otrzymał podziękowania i kwiaty od mieszkających w Polsce Kazachów.

Posted in Eliminacje, Beenhakker | No Comments »

Smolarek: nie czuję się bohaterem

październik 14th, 2007 by admin

“Pierwszy gol był nam bardzo potrzebny. W kolejnych minutach było zdecydowanie łatwiej” - powiedział po spotkaniu z Kazachstanem rozradowany strzelec trzech bramek, Euzebiusz Smolarek.

Co czuje osoba, która zdobyła trzy bramki dające tak istotne punkty naszej kadrze.

- Nareszcie wygraliśmy. Nie czuję się bohaterem, na to zwycięstwo zapracowała cała reprezentacja. Otrzymałem od kolegów doskonałe podania, które musiałem zamienić na bramki. Nieważne kto zdobywa gole, najistotniejszy jest osiągnięty cel.

Przed meczem Leo Beenhakker powtarzał, że nie możemy lekceważyć Kazachstanu, ponieważ w tych eliminacjach zespół Arno Pijpersa sprawił kilka niespodzianek. Ty jednak powtarzałeś, że sobotni rywale nie są tacy mocni. Mimo wszystko wczoraj napsuli wam krwi.

- My doskonale wiedzieliśmy, że Kazachowie będą stwarzać nam problemy. To pokazał mecz przeciwko Finlandii, gdzie dopiero w końcówce Finowie przechylili szalę zwycięstwa na swą korzyść. Dzisiaj zdobyli pierwsi gola. W kolejnych minutach było nam ciężko złapać odpowiedni rytm.

Zaraz po wyjściu na drugą połowę na obiekcie Legii zapadła ciemność. Jak ta sytuacja na was wpłynęła?

- Myślę, że nie miała żadnego wpływu na późniejsze boiskowe sytuacje. Tak czasem bywa, cóż poradzić.

To kolejny szczęśliwy dzień dla polskiej kadry. My wygrywamy, a nasi rywale tracą punkty…

- Wiadomo o co graliśmy. Przede wszystkim wiedzieliśmy, że Serbowie stracili punkty w Armenii. Zostały już tylko dwa kroki do tego, abyśmy byli w niebie - jak to mówi nasz selekcjoner.

Tak naprawdę to został już tylko jeden krok - wygrać z Belgami. Czy będziemy świętować awans w Chorzowie?

- Mam nadzieję. Poczekajmy miesiąc, wówczas wszystko będzie jasne.

Można powiedzieć, że w pojedynkę zapewniłeś naszej reprezentacji awans do piłkarskich mistrzostw Europy. Patrząc wstecz, można przypisać Tobie dziewięć punktów. Z Kazachstanem na wyjeździe strzeliłeś jedynego, zwycięskiego gola; z Portugalią w Chorzowie zdobyłeś dwa gole; dzisiaj w rewanżu z Kazachami popisałeś się hat-trickiem.

- To miło, że panuje taka opinia, ale to cały zespół grał i cały zespół odnosił sukcesy. Myślę, że każdemu piłkarzowi z naszej reprezentacji należą się gratulacje za dotychczasowe mecze.

Trzy zdobyte bramki pokazują, że jesteś w formie. Kibice bili Ci brawo na stojąco.

- Znów mam dobrą passę. Po nieudanym początku w Primera Division udało mi się strzelić gola dla Racingu Santander. Wczoraj do siatki rywali trafiłem trzy razy - bardzo się z tego cieszę. Najważniejsze jest jednak to, że mogę regularnie grać. Chcę być ważnym zawodnikiem dla swojej drużyny. Myślę, że wczoraj to udowodniłem.

Wystarczyło dziesięć minut, abyś wstrząsnął całym Kazachstanem.

- Fajnie się złożyło. Myślę, że było to ciekawy mecz dla kibiców. Oczywiście nie był on super, bo po pierwszej połowie to my przegrywaliśmy.

Patrząc na obecną sytuację w grupie, można twierdzić, że dzisiejsze gole są dla Ciebie najważniejszymi w kadrze?

- Każde bramki są istotne.

Ale Kazachom tylko Ty strzelasz.

- No cóż, gdy miałem czternaście lat obecny szkoleniowiec Kazachstanu, Arno Pijpers chciał mnie wyrzucić z Feyenoordu, ponieważ jego zdaniem byłem za słaby. To on powiedział, że nie będę dobrym piłkarzem. Dziś udowodniłem, że wówczas się mylił.

Posted in Smolarek | No Comments »

Ebi! Ebi! Ebi! Euro na wyciągnięcie ręki!

październik 14th, 2007 by admin

Polska pokonała w Warszawie Kazachstan 3:1 w spotkaniu grupy A eliminacji mistrzostw Europy 2008. Zwycięstwo w mającym dosyć dziwny przebieg meczu dał Polakom Ebi Smolarek, autor klasycznego hat-tricka.

Selekcjoner polskiej reprezentacji Leo Beenhakker określił mecz z Kazachstanem jako jeden z trzech kroków, które trzeba wykonać, by po raz pierwszy awansować do turnieju finałowego mistrzostw Europy. Krok wydawałoby się najłatwiejszy z pozostałych, gdyż rywalem była drużyna plasująca się w rankingu światowym 104 pozycje niżej, która w dodatku jeszcze nigdy występując w strefie europejskiej nie wygrała wyjazdowego meczu o punkty. Polacy z kolei jeszcze nigdy nie byli tak blisko historycznego sukcesu.

Polscy piłkarze na własnym terenie radzili sobie z teoretycznie dużo słabszymi rywalami, często wygrywając wysoko. Na ich życzenie mecz zorganizowano na stadionie Legii, gdzie w eliminacjach mistrzostw Europy przegrali wcześniej tylko raz - za kadencji Zbigniewa Bońka z Łotwą 0:1 (w piątek od tej wpadki minęło pięć lat).

Mimo wysokich cen biletów (od 50 do 400 złotych) i przenikliwego zimna na trybunach warszawskiego obiektu zasiadł komplet 13 tys. kibiców, którzy nie mieli wątpliwości, że “biało-czerwoni” powiększą swój dorobek o trzy punkty. Chóralnie odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego, uczcili minutą ciszy pamięć zmarłego we wtorek ojca reprezentanta Polski Marcina Wasilewskiego i od pierwszego gwizdka norweskiego arbitra zagrzewali do walki swoich ulubieńców licząc na efektowną wygraną.

Podopieczni Leo Beenhakkera zaczęli z ogromnym animuszem. Jednak atakom brakowało dokładności i piłka rzadko trafiała do Euzebiusza Smolarka i Marka Saganowskiego, z których Holender stworzył tym razem duet napastników, pozostawiając w rezerwie Macieja Żurawskiego. Efektu nie przyniosły też stałe fragmenty gry, ale kibice nie tracili nadziei, że “w końcu wpadnie”.

W 20. minucie na stadionie zapanowała jednak konsternacja. Schowani do tej pory za podwójną gardą Kazachowie przeprowadzili szybką akcję prawą stroną boiska, Siergiej Łarin zagrał do Dmitrija Biakowa, który pewnym uderzeniem z kilku metrów nie dał szans Arturowi Borucowi. Nikt z wyjątkiem kilkudziesięcioosobowej grupy kazachskich studentów, którzy zaopatrzeni we flagi narodowe wspomagali rodaków, nie mógł uwierzyć to, co się stało.

Zanim Polacy rzucili się do odrabiania strat mogli zostać skarceni po raz drugi - piłkę po technicznym strzale Nurboła Żumaskalijewa Artur Boruc zdołał jednak wybić na rzut rożny.

Później zaczęło się ostrzeliwanie bramki strzeżonej przez Dawida Łoriję. Z dalszej odległości próbowali go pokonać Wojciech Łobodziński i Jacek Krzynówek, a z pola karnego - dwukrotnie - Marek Saganowski. Bez efektu.

W pierwszej połowie polski zespół rozczarował. Bezproduktywny był mający ostatnio kłopoty z miejscem w jedenastce Zagłębia Lubin Wojciech Łobodziński, niewidoczni - Euzebiusz Smolarek i motor napędowy “biało-czerwonych” w ostatnich meczach Mariusz Lewandowski, niepewne interwencje zdarzały się Mariuszowi Jopowi i Grzegorzowi Bronowickiemu, a szarże Jacka Krzynówka także nie przyniosły powodzenia.

Schodzących na przerwę piłkarzy pożegnały gwizdy, choć kibice nie tracili nadziei, że w drugiej połowie zobaczą zupełnie inaczej grającą drużynę.

Służyć temu miały zmiany, na które zdecydował się Leo Beenhakker - kontuzjowanego Michała Żewłakowa zastąpił Marcin Wasilewski, a miejsce Marka Saganowskiego zajął w ataku Maciej Żurawski.

Zanim rozpoczęła się gra publiczność dodała piłkarzom otuchy gromkim “Jesteśmy z wami, Polacy jesteśmy z wami”. Po dwóch minutach gry kibice doświadczyli niespodziewanej atrakcji, a organizatorom zaczęło szybciej bić serce - na stadionie zgasło światło.

Gra została przerwana, a piłkarze obu zespołów szybko zbiegli do szatni. Po pięciu minutach jupitery rozbłysły na nowo, choć nie wszystkie jednocześnie i nie z całą mocą. Oczekiwanie na wznowienie gry trwało pół godziny, a ostateczną decyzję o kontynuowaniu meczu podjął delegat UEFA z Rumunii Cornel Cristian Biovolaru. Gdyby okazało się to niemożliwe w sobotę, spotkanie dokończone zostałoby w niedzielę, przy świetle dziennym.

Nieplanowana przerwa odmieniła polskich piłkarzy, którzy zaczęli grę z ogromnym animuszem. W 51. minucie bliski szczęścia był Maciej Żurawski, a chwilę później gorąco zrobiło się na przedpolu bramki gości po akcji Wojciecha Łobodzińskiego.

Kolejny atak “biało-czerwonych” przyniósł gola - piłkę przejął Mariusz Lewandowski, podał do Jacka Krzynówka, ten dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Euzebiusza Smolarka, który z zimną krwią pokonał wybiegającego z bramki Dawida Łoriję.

Po wyrównaniu Polacy zaatakowali z podwójną energią. W 58. minucie w dobrej sytuacji w piłkę nie trafił Dariusz Dudka, ale dwie kolejne akcje zakończyły się bramkami. Strzelcem obu był “Ebi” Smolarek - w 64. minucie po rzucie rożnym wykorzystał sprytne zagranie Jacka Bąka, a 120 sekund później uderzył nie do obrony z linii pola karnego. Klasyczny hat-trick w 11. minut i siedem trafień w obecnych eliminacjach.

A na trybunach fiesta. “Jeszcze jeden, jeszcze jeden” mieszało się z “Ebi, Ebi”, a gdy Polacy długo utrzymywali się przy piłce pojawiło się słynne hiszpańskie “ole, ole”.

Skończyło się na 3:1. Polacy, choć długo mieli kłopoty, zrealizowali cel - zdobyli trzy punkty, które po korzystnych dla nich wynikach w innych meczach grupy A, znacznie przybliżyły ich do wyjazdu na Euro-2008. Niezależnie od wszystkiego trzy punkty wywalczone w pozostałych dwóch spotkaniach zapewnią im awans. Najbliższa okazja - 17 listopada na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Rywal - Belgia. Zwycięstwo zapewni historyczny sukces.

Eliminacje Euro 2008, Grupa A, Warszawa
Polska - Kazachstan 3:1 (0:1)
Euzebiusz Smolarek (55, 64, 65) - Dmitrij Biakow (20)
Żółta kartka: Siergiej Łarin (Kazachstan).Sędziował Espen Berntsen (Norwegia)
Widzów: 13 000.

Polska: Artur Boruc; Michał Żewłakow (46-Marcin Wasilewski), Jacek Bąk, Mariusz Jop, Grzegorz Bronowicki; Wojciech Łobodziński (79-Kamil Kosowski), Dariusz Dudka, Mariusz Lewandowski, Jacek Krzynówek; Euzebiusz Smolarek, Marek Saganowski (46-Maciej Żurawski).

Kazachstan: Dawid Łorija; Dmitrij Liapkin, Aleksandr Kuczma, Samat Smakow, Kajrat Nurdauletow; Siergiej Skorych (80-Andriej Karpowicz), Rusłan Bałtijew, Siergiej Łarin (72-Murat Sujumagambetow), Nurboł Żumaskalijew; Siergiej Ostapienko, Dmitrij Biakow (84-Kairat Aszirbekow).

Posted in Eliminacje | No Comments »

Świetna postawa polskich kibiców w Lizbonie

wrzesień 9th, 2007 by admin

Polska zremisowała z Portugalią 2:2 w meczu eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Podopiecznych Leo Beenhakkera na Stadionie Światła w Lizbonie dzielnie dopingowało sześć tysięcy polskich kibiców, którzy wrócą do kraju w radosnych nastrojach.

Podczas gdy na boisku walczyli piłkarze, na trybunach trwała rywalizacja w dopingowaniu. Polscy kibice nie przestraszyli się odległości do Portugalii i przybyli tu w liczbie około sześciu tysięcy. Dwie godziny przed meczem niemal cała Lizbona wiedziała, że Polacy są już na miejscu. Opanowali wszystkie pociągi metra, zmierzające na stadion, śpiewając “Gramy u siebie” i “Cała Lizbona jest dzisiaj biało-czerwona.”

Na trybunach to jednak portugalscy fani dominowali. Było ich dziesięć razy więcej i gdy krzyczeli swoje “Portugal”, nic innego nie było słychać. Tym bardziej, że Stadion Światła, jeden z najbardziej nowoczesnych obiektów na świecie, jest tak skonstruowany, że odgłos dopingu kumuluje się wewnątrz, co daje ogłuszające wrażenie.

Polscy kibice robili jednak co mogli. W sile sześciu tysięcy gardeł od czasu do czasu przebijali się przez Portugalczyków. Wtedy słychać było “Polska, biało-czerwoni”, “Polacy gramy u siebie”, dostało się też tradycyjnie Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej. Przez pierwszą połowę zbyt wielu powodów do radości nie mieli. Polscy zawodnicy bardzo rzadko gościli na połowie przeciwników.

W Lizbonie zachowana została także tradycja polskich kibiców, czyli wywieszanie na trybunach transparentów z nazwami miejscowości. Byli fani reprezentacji z Łodzi, Lubina, Sosnowca, Namysłowa, Mysłowic, Mogilna, Pabianic i wielu innych miast. Portugalczycy nie wywiesili ani jednego transparentu.

Po bramce Mariusza Lewandowskiego portugalskie sektory ucichły. Gdzieniegdzie słychać było jedynie pojedyncze gwizdy, natomiast część stadionu z polskimi kibicami eksplodowała radością. “Jeszcze jeden”, “Jeszcze jeden” - przy tym okrzyku włoski sędzia kończył pierwszą połowę.

Radość polskich kibiców nie trwała jednak długo. Tuż po wznowieniu meczu portugalscy piłkarze przycisnęli, zdobyli wyrównująca bramkę i tworzyli kolejne groźne sytuacje. Każdemu zagraniu pod bramką Artura Boruca towarzyszył ogłuszający doping 50 tysięcy miejscowych fanów.

Minął kwadrans drugiej połowy, zanim polscy kibice doszli do głosu. “Polacy gramy u siebie” - znów dało się słyszeć z kilku sektorów. Wydarzenia na boisku jednak tego nie potwierdzały, bowiem to portugalscy piłkarze zdecydowanie dominowali i co chwilę zagrażali polskiej bramce.

W 74. minucie na boisku ponownie zapanował szał radości, ale to znowu portugalscy kibice świętowali. Po bramce Cristiano Ronaldo wydawało się, że wszystko jest już jasne, że Polacy, zarówno piłkarze jak i ich kibice, nie wyjadą z Lizbony w radosnych nastrojach.

Trzy minuty przed końcem spotkania zdarzył się jednak “cud”. Nieco zniechęconych polskich piłkarzy poderwał Jacek Krzynówek, który trochę jakby od niechcenia uderzył z kilkunastu metrów i pokonał portugalskiego bramkarza. Polscy fani znów oszaleli z radości i do końca spotkania słychać było tylko ich okrzyki “Polacy jesteśmy z wami” i “Jeszcze jeden”.

Podopieczni Leo Beenhakkera zdołali utrzymać remisowy wynik do końca. Usłyszeli z trybun gromkie “Dziękujemy”, a podopiecznym Luiza Felipe Scolariego nie udał się rewanż za porażkę w Chorzowie.

Posted in UEFA | No Comments »

Remis w Lizbonie, Polacy coraz bliżej awansu

wrzesień 9th, 2007 by admin

Polska zremisowała w Lizbonie z Portugalią 2:2 (1:0) w meczu grupy A eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Wynik ten pozwolił Polsce umocnić się na prowadzeniu w tabeli.

Pierwsza połowa była wyrównana, choć to Portugalia była częściej w posiadaniu piłki. Mimo tego do szatni to Polacy schodzili w lepszych nastrojach - w 44. minucie swoją drugą bramkę w barwach narodowych zdobył Mariusz Lewandowski, który dobił piłkę po obronionym przez Ricardo strzale Jakuba Błaszczykowskiego.

W pierwszej odsłonie Polacy grali uważnie w obronie, a w bramce dobrze spisywał się Artur Boruc. Golkiper Celtiku Glasgow wybronił w 26. minucie sytuację sam na sam z kapitanem rywali - Nuno Gomesem. Dwie minuty później polskiego bramkarza uratowała poprzeczka, na której zatrzymało się bardzo mocne uderzenie Cristiano Ronaldo z rzutu wolnego.

Gospodarze wyrównali pięć minut po zmianie stron. Michał Żewłakow nie zdołał wybić piłki po dośrodkowaniu Ronaldo. Boruc obronił strzał Gomesa, ale przy dobitce Maniche’a był bez szans.

Po strzeleniu gola Portugalia wciąż atakowała. Jej przewaga została udokumentowana w 73. minucie. Z prawej strony pola karnego dośrodkował wprowadzony po zmianie stron Ricardo Quaresma. Najszybciej do piłki dobiegł Ronaldo, który precyzyjnym strzałem pokonał Boruca.

Mimo momentami przygniatającej przewagi rywali Polacy zdołali wyrównać. W 87. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Jacek Krzynówek. Jeden z najbardziej wyróżniających się zawodników w polskiej ekipie uderzył sprzed pola karnego. Piłka odbiła się od słupka i trafiła w nieprzygotowanego Ricardo, po czym wtoczyła się do bramki.

Mecz od pierwszych minut był bardzo nerwowy, a włoski sędzia Roberto Rosetti musiał często przerywać grę gwizdkiem. W środowym spotkaniu z Finlandią nie wystąpią Marcin Wasilewski i Grzegorz Bronowicki, którzy już w pierwszej połowie zostali ukarani żółtymi kartkami.

Po 10 meczach Polska ma 20 punktów i prowadzi w grupie. Jej kolejnym rywalem będą Finowie. Natomiast Portugalia w środę podejmować będzie Serbię.

Portugalia - Polska 2:2 (0:1)

Bramki: dla Portugalii - Maniche (50), Cristiano Ronaldo (73); dla Polski - Mariusz Lewandowski (44), Jacek Krzynówek (87).

Sędziował Roberto Rosetti (Włochy). Widzów: 62 000.

Portugalia: Ricardo; Bosingwa, Fernando Meira, Bruno Alves, Marco Caneira (13-Miguel); Maniche, Petit, Deco; Cristiano Ronaldo, Nuno Gomes (69-Ricardo Quaresma), Simao Sabrosa (81-Joao Moutinho).

Polska: Artur Boruc; Marcin Wasilewski, Mariusz Jop, Michał Żewłakow, Grzegorz Bronowicki (55-Paweł Golański); Jakub Błaszczykowski, Dariusz Dudka, Jacek Krzynówek, Mariusz Lewandowski, Euzebiusz Smolarek (74-Wojciech Łobodziński); Maciej Żurawski (56-Radosław Matusiak).

Posted in UEFA | No Comments »

Mecze Ormian z Azerami anulowane

czerwiec 24th, 2007 by admin

Mecze eliminacyjne mistrzostw Europy 2008 w grupie A między piłkarzami Armenii i Azerbejdżanu zostały anulowane, postanowiła UEFA. Obie ekipy za te mecze będą miały zaliczone w tabeli po zero punktów.

Powodem decyzji UEFA jest brak porozumienia między federacjami piłkarskimi obu krajów co do miejsca rozegrania meczów. Kalendarz spotkań w grupie A eliminacji ME przewidywał 8 września mecz Azerbejdżan - Armenia, a 12 września spotkanie Armenia - Azerbejdżan.

Obie federacje od momentu ustalenia terminarza gier nie zdołały uzgodnić lokalizacji obu spotkań. Ormianie proponowali rywalizację na zasadach mecz i rewanż na swoich stadionach, Azerowie - odmówili goszczenia drużyny rywali u siebie i proponowali boiska neutralne. Rywalizacja miałaby się odbyć - na Ukrainie, w Austrii, Szwajcarii, Hiszpanii.

“W sytuacji, gdy nie został znaleziony kompromis między dwoma federacjami, została podjęta decyzja o anulowaniu obu meczów. Za każdy z tych meczów obu drużynom zostanie przyznane po zero punktów” - stwierdziła UEFA w specjalnym oświadczeniu, wydanym po posiedzeniu Komitetu Wykonawczego w Heerenveen.

Liderem rywalizacji w grupie A jest Polska przed Portugalią, Serbią, Finlandią, Armenią, Belgią, Kazachstanem i Azerbejdżanem.

Podczas mityngu w Heerenveen UEFA także zdjęła zakaz rozgrywania międzynarodowych meczów piłkarskich na stadionach Izraela (poza Tel Awiwem), obowiązujący - ze względów bezpieczeństwa - od 2004 r. Po tej decyzji w Izraelu międzynarodowe mecze piłkarskie będą się mogły odbywać w Tel Awiwie, Jerozolimie, Hajfie i Aszdodzie.

I tak drużyna Beitaru będzie mogła rozgrywać mecze kwalifikacyjne do Ligi Mistrzów u siebie, w Jerozolimie, a zespół Maccabi Hajfa w Pucharze Intertoto - na własnym boisku.

Posted in UEFA | No Comments »

El. ME: UEFA grozi Armenii i Azerbejdżanowi

czerwiec 23rd, 2007 by admin

Europejska Unia Piłkarska (UEFA) jest zdecydowana odwołać dwa mecze eliminacyjne piłkarskich mistrzostw Europy w grupie A, jeżeli Armenia i Azerbejdżan nie dojdą do porozumienia, gdzie oba spotkania zostaną rozegrane.

Mecz Azerbejdżanu z Armenią w eliminacjach piłkarskich ME zaplanowany jest w dniu 8 września, spotkanie Armenii z Azerami ma zostać rozegrane 12 września.

Armenia chce, aby oba mecze zostały rozegrane na stadionach gospodarzy, działacze azerscy wystąpili z propozycją, aby spotkania odbyły się na boiskach neutralnych w innych krajach.

“Jeżeli obie federacje narodowe nie dojdą szybko do porozumienia, mecze zostaną odwołane, zespoły stracą możliwość zdobycia sześciu punktów” - napisano w komunikacie komitetu wykonawczego UEFA.

Ofertę rozegrania obu spotkań na neutralnym boisku zainteresowanym stronom złożyły Ukraina, Szwajcaria, Austria i Hiszpania, ale żadna z tych propozycji dotychczas nie została zaakceptowana.

Liderem grupy eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy jest Polska, mająca 19 pkt wywalczonych w dziewięciu meczach. Armenia jest na 5. miejscu z 7 pkt, Azerbejdżan zajmuje w grupie ostatnie, 8. miejsce mając 5 pkt.

Posted in UEFA | No Comments »

UEFA złagodziła karę dla Duńczyków

czerwiec 12th, 2007 by admin

Europejska Unia Piłkarska (UEFA) złagodziła sankcje nałożone na Duńską Federację Piłkarską (DBU) w związku z incydentem, do jakiego doszło podczas meczu eliminacyjnego ME w Kopenhadze między Danią a Szwecją.

Łagodniejsza kara dotyczy wytypowania miejscowości, w której piłkarze duńscy będą mogli rozgrywać mecze eliminacyjne.

2 czerwca to spotkanie grupy F zostało przerwane w 89. min, kiedy pijany kibic wbiegł na murawę stadionu i zaatakował arbitra, który podyktował rzut karny przeciwko Danii. Na boisku wówczas był wynik 3:3, zweryfikowany później przez UEFA na walkower 3:0 dla Szwecji.

Mecz przegrany walkowerem - nie były to jedyne sankcje UEFA na Duńczyków. Unia ukarała także DBU grzywną w wysokości 100.000 franków szwajcarskich, nakazała rozegranie przez reprezentacje Danii czterech meczów poza Kopenhagą (w roli gospodarza), w odległości co najmniej 250 km od stolicy, w tym jednego bez udziału publiczności.

Duńczycy złożyli odwołanie, które zostało częściowo uwzględnione. Argumentowali, iż kara jest zbyt surowa i pod pewnym względem trudna do wykonania - w tym małym kraju nie ma odpowiednich stadionów do rozgrywania meczów międzynarodowych, w wyznaczonej odległości od Kopenhagi. “Macie potencjalnie jeden stadion w mniejszej od wyznaczonej odległości, na którym moglibyście zapewnić odpowiednie środki bezpieczeństwa” - napisała UEFA w liście do DBU, łagodząc tym samym własne sankcje.

Media duńskie przypuszczają, iż mecze eliminacyjne ME 2008 piłkarze ich kraju mogliby rozgrywać w Aarhus, położonym 160 km od Kopenhagi.

Duńczycy będą gospodarzami w najbliższych meczach eliminacyjnych z Liechtensteinem (12 września), Hiszpanią (13 października), Łotwą (17 października) i Islandią (21 listopada), przy czym mecz z Liechtensteinem muszą rozegrać przy pustych trybunach.

Posted in UEFA | No Comments »

Polska prasa o porażce w Erewanie

czerwiec 8th, 2007 by admin

W środowym spotkaniu Armenia pokonała Polskę 1:0. O tym sensacyjnym wydarzeniu rozpisują się dzisiejsze gazety. Na Polakach nie zostawiają suchej nitki.

Życie Warszawy: Klucz do awansu zgubiony za Kaukazem
Tak naprawdę mecz z Armenią przegraliśmy już… w maju. Atmosfera wokół kadry pozostawiała wówczas sporo do życzenia (pamiętny „wypad” Beenhakkera do Feyenoordu), na dodatek selekcjonerowi ubył jeden ze współpracowników (kłopoty Dariusza Dziekanowskiego), a nasi piłkarze wykruszali się jeden po drugim. Z Azerbejdżanem jeszcze się udało, choć do 63. minuty przegrywaliśmy 0:1. Niestety, w starciu z solidniejszą ekipą Armenii szczęście już nam nie dopisało.

Przegląd Sportowy: Suma przeciwności losu
Szczęście nie sprzyjało od samego początku. Z powodu kontuzji z kadry wypadło kilku zawodników, którzy we wcześniejszych meczach odgrywali kluczowe role. Radosław Matusiak przyjechał na zgrupowanie we Wronkach ze zwolnieniem lekarskim w ręku. Wcześniej problemy ze zdrowiem wyeliminowały z wyprawy na Kaukaz Pawła Golańskiego, Arkadiusza Radomskiego i Łukasza Gargułę. Do reprezentacji nie nadawał się też Ireneusz Jeleń, który w lidze francuskiej strzelał gola za golem, ale tuż przed zgrupowaniem zasugerował selekcjonerowi, że chce przejść pełną rehabilitację, bo wciąż narzeka na ból pleców. Niewiadomymi były też dyspozycje Jakuba Błaszczykowskiego i Macieja Żurawskiego.

Fakt: Polska przegrała z Armenią przez zły terminarz
Kibice od dawna byli oburzeni faktem, że nasi piłkarze muszą jechać na Wschód, by brać udział w kilkudniowej, bardzo męczącej eskapadzie. W meczu z Armenią biało-czerwoni opadli z sił. W drugiej połowie widać było, że piekielny upał sprawia, iż nie wytrzymują morderczego tempa spotkania.

Rzeczpospolita: Zejście na ziemię
Przegrana zmienia sytuację Polski. Różnice punktowe się zmniejszą, a walka będzie trwała do końca. Gorsze jest to, że porażka w Erewanie to nie tylko strata planowanych punktów przez piłkarzy, ale też znacznie osłabiony optymizm i wiara kibiców. Już nie będzie tak, jak było. Jeśli ktoś myślał, że przyjazd jednego znanego trenera z Holandii jest panaceum na polski futbol, to po okresie błogiej nieświadomości będzie się musiał zastanowić. Trener jest bardzo dobry, ale to nie on gra.

Gazeta Wyborcza: Klęska z Armenią to nie koniec świata
Prawda o reprezentacji Beenhakkera leży gdzieś między spektakularnym triumfem nad Portugalią a wpadką w Armenii. Nie mam pojęcia, bliżej której ściany tkwimy, choć np. ewolucja bramkarza Artura Boruca, który wygląda na zwyczajnie zapuszczonego i coraz bardziej nieruchawego, mocno niepokoi. Ale jedno powinno wreszcie stać się jasne. Po pierwsze, tylko słabi sądzą, że zwycięstwa nad słabymi dadzą awans. Po drugie, tylko słabi sądzą, że pojedyncza porażka ze słabymi awans odbiera.

Trybuna: Wstyd, Panowie!
Prawda jest taka, iż reprezentacja pojechała grać w Baku i Erewanie zupełnie nieprzygotowana i może rację mieli ci, którzy krytykowali majowy nieudany i niepotrzebny wypad Leo Beenhakkera, który w niczym nie pomógł rotterdamskiemu Feyenoordowi, a opuścił finisz naszej I ligi. Możę wtedy byłby bardziej przekonany do Macieja Iwańskiego, Łukasza Piszczka, czy Mariusza Ujka, których zabrał za Kaukaz, ale nie dał im szansy. Był za to niczym łańcuchem przykuty do Macieja Żurawskiego (słabizna w Baku i fatalna zmiana w Erewanie), beznadziejnego w sobotę Ebiego Smolarka, czy Jakuba Błaszczykowskiego, który myśli teraz chyba tylko o tym, co będzie robił w Borussii Dortmund. Po zwycięskich męczarniach z Azerami łudziliśmy się, iż to był „ten słabszy mecz”, ale to był jednak ten lepszy. No i te fatalne tym razem zmiany.

Sport: Orły Beenhakkera sprowadzone na ziemię
Wróciliśmy do punktu wyjścia. Nasza sytuacja w grupie jest tylko o „włos” lepsza niż po przegranej z Finami. Trzeba się naprawdę wziąć w garść, bo szansa na Euro 2008 uciekła w środę bardzo daleko. O tym, że w Portugalii, Finlandii i Serbii będzie o wiele trudniej o punkty, przypominać nie trzeba. Tymczasem dochodzą głosy, jakoby w samolocie lecącym z Kaukazu do Polski sporo rozmawiano o… Euro 2012. Powoli, skończcie panowie jedną robotę. Potem bierzcie się za kolejną. Bo na razie nie wygraliście tak naprawdę jeszcze nic.

Gazeta Krakowska: Nie tak wyobrażaliśmy sobie wyprawę do Erewania
Żal tych punktów odebranych nam przez Ormian. I to odebranych w sytuacji, w której mieliśmy więcej okazji na strzelenie bramki, a jednak to do naszej siatki wpadła piłka. Fakt, Mkhitarjanowi pewnie szybko drugi taki strzał, jak w środę z rzutu wolnego nie wyjdzie.

Posted in Prasa | No Comments »

Beenhakker: mogę odejść w każdej chwili

czerwiec 8th, 2007 by admin

Beenhakker znów zaskoczył wszystkich zmianami w składzie i ustawieniem zawodników. Tym razem jednak przegrał i posypały się na niego słowa krytyki. Holender powoli ma jej dość. “Nie muszę trenować Polski” - mówi DZIENNIKOWI.

Nie pomogły korekty w ustawieniu, nawet wydawane Jackowi Krzynówkowi przy linii bocznej, jeszcze w 80 minucie, instrukcje. W swoim 13. meczu w roli selekcjonera reprezentacji Polski Holender doznał trzeciej porażki.

Holender po wyjściu z szatni sprawiał wrażenie bardzo spokojnego. Logicznie wyjaśniał, dlaczego zestawił zespół w ten właśnie sposób, nie szukał tanich wymówek.

“Łobodzińskiego zmieniłem, bo nie wytrzymałby półtorej godziny. Rywale oprócz ostatnich minut meczu, gdy zaczęliśmy bronić jeden na jednego, nie widzieli Boruca z bliska. W końcówce przesunąłem Lewandowskiego do tyłu, Dudkę do przodu, by walczył w powietrzu. Zawodnicy zrobili dziś wszystko, co możliwe, by wygrać, czasami to jednak nie wystarcza. Nie zagrali może na najwyższym poziomie, ale to przecież koniec sezonu” - mówił Beenhakker.

Zirytował się dopiero, gdy w czwartek rano, tuż przed wyjazdem z hotelu, przytoczyliśmy mu słowa, komentującego mecz w telewizyjnym studio Jerzego Engela. Były selekcjoner ostro skrytykował Holendra i Jacka Bąka, po którego faulu Armenia zdobyła gola: “Jacek nigdy, przenigdy nie powinien się był tak zachować. Sfaulował Ormianina w najgorszym możliwym czasie i miejscu. Zapewne faulem chciał wymusić na Leo Beenhakkerze, by go zmienił. Jeżeli chciał zmiany, to powinien to zasygnalizować wcześniej i w inny sposób. Poza tym Beenhakker dokonał złych zmian” - wyjaśniał telewidzom Engel.

“To żałosne, nie rozumiem takich zachowań. Jestem zmęczony tymi wszystkimi komentarzami na te cholerne tematy. Gdy wygrywasz, nie słyszysz tych wszystkich ekspertów, gdy przegrywasz, od razu się pojawiają, by zabłysnąć. Jak się komuś nie podoba moja praca, może sam wziąć i poprowadzić drużynę. A ja mogę spokojnie wrócić do domu” - powiedział DZIENNIKOWI Beenhakker tuż przed czwartkowym wyjazdem z Erywania.

Posted in Beenhakker | No Comments »

« Previous Entries