Świetna postawa polskich kibiców w Lizbonie
admin Polska zremisowała z Portugalią 2:2 w meczu eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Podopiecznych Leo Beenhakkera na Stadionie Światła w Lizbonie dzielnie dopingowało sześć tysięcy polskich kibiców, którzy wrócą do kraju w radosnych nastrojach.
Podczas gdy na boisku walczyli piłkarze, na trybunach trwała rywalizacja w dopingowaniu. Polscy kibice nie przestraszyli się odległości do Portugalii i przybyli tu w liczbie około sześciu tysięcy. Dwie godziny przed meczem niemal cała Lizbona wiedziała, że Polacy są już na miejscu. Opanowali wszystkie pociągi metra, zmierzające na stadion, śpiewając “Gramy u siebie” i “Cała Lizbona jest dzisiaj biało-czerwona.”
Na trybunach to jednak portugalscy fani dominowali. Było ich dziesięć razy więcej i gdy krzyczeli swoje “Portugal”, nic innego nie było słychać. Tym bardziej, że Stadion Światła, jeden z najbardziej nowoczesnych obiektów na świecie, jest tak skonstruowany, że odgłos dopingu kumuluje się wewnątrz, co daje ogłuszające wrażenie.
Polscy kibice robili jednak co mogli. W sile sześciu tysięcy gardeł od czasu do czasu przebijali się przez Portugalczyków. Wtedy słychać było “Polska, biało-czerwoni”, “Polacy gramy u siebie”, dostało się też tradycyjnie Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej. Przez pierwszą połowę zbyt wielu powodów do radości nie mieli. Polscy zawodnicy bardzo rzadko gościli na połowie przeciwników.
W Lizbonie zachowana została także tradycja polskich kibiców, czyli wywieszanie na trybunach transparentów z nazwami miejscowości. Byli fani reprezentacji z Łodzi, Lubina, Sosnowca, Namysłowa, Mysłowic, Mogilna, Pabianic i wielu innych miast. Portugalczycy nie wywiesili ani jednego transparentu.
Po bramce Mariusza Lewandowskiego portugalskie sektory ucichły. Gdzieniegdzie słychać było jedynie pojedyncze gwizdy, natomiast część stadionu z polskimi kibicami eksplodowała radością. “Jeszcze jeden”, “Jeszcze jeden” - przy tym okrzyku włoski sędzia kończył pierwszą połowę.
Radość polskich kibiców nie trwała jednak długo. Tuż po wznowieniu meczu portugalscy piłkarze przycisnęli, zdobyli wyrównująca bramkę i tworzyli kolejne groźne sytuacje. Każdemu zagraniu pod bramką Artura Boruca towarzyszył ogłuszający doping 50 tysięcy miejscowych fanów.
Minął kwadrans drugiej połowy, zanim polscy kibice doszli do głosu. “Polacy gramy u siebie” - znów dało się słyszeć z kilku sektorów. Wydarzenia na boisku jednak tego nie potwierdzały, bowiem to portugalscy piłkarze zdecydowanie dominowali i co chwilę zagrażali polskiej bramce.
W 74. minucie na boisku ponownie zapanował szał radości, ale to znowu portugalscy kibice świętowali. Po bramce Cristiano Ronaldo wydawało się, że wszystko jest już jasne, że Polacy, zarówno piłkarze jak i ich kibice, nie wyjadą z Lizbony w radosnych nastrojach.
Trzy minuty przed końcem spotkania zdarzył się jednak “cud”. Nieco zniechęconych polskich piłkarzy poderwał Jacek Krzynówek, który trochę jakby od niechcenia uderzył z kilkunastu metrów i pokonał portugalskiego bramkarza. Polscy fani znów oszaleli z radości i do końca spotkania słychać było tylko ich okrzyki “Polacy jesteśmy z wami” i “Jeszcze jeden”.
Podopieczni Leo Beenhakkera zdołali utrzymać remisowy wynik do końca. Usłyszeli z trybun gromkie “Dziękujemy”, a podopiecznym Luiza Felipe Scolariego nie udał się rewanż za porażkę w Chorzowie.
Posted in UEFA |
No Comments »